INSTAGRAM

nagłówek

2 sierpnia 2015

Tad Williams-"Brudne Ulice Nieba"

Zastanawiałeś się kiedyś, czy istnieje życie pozagrobowe? Czy anioły istnieją naprawdę? A może rozmyślałeś o tym, co dzieje się z twoją duszą po śmierci? Tad Williams w książce pt. „Brudne ulice Nieba” ujął to na swój sposób, i to nawet całkiem ciekawie.



A od okładki zaczynając… Cóż… Jest dość zwyczajna, jednak podoba mi się jej tajemniczość. Jak możemy się domyślić na pierwszym planie mamy naszego głównego bohatera, natomiast na drugim planie ulice, wydaje mi się, że Nieba? Tak, więc okładka, mimo że nie zachwyca, jest naprawdę bardzo dobrze zrobiona.

Anioł-adwokat, prokurator z piekła rodem i dusza, która oczekuje sądu. Bobby Dolar (formalnie Doloriel) anielski adwokat, który stara się, aby każda broniona przez niego dusza trafiła do Nieba. Jednak pewnego dnia, wszystko się sypie. Dusza znika, a prokurator został zamordowany. Bobby Dolar, rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Dlaczego Anioł czuje się osaczony? Co ukrywa Niebo i Piekło? Co posiada Doloriel? Dowiecie się w książce „Brudne ulice Nieba”!



Well…Well…Well (ćwiczę mój angielski)
Jeżeli lubisz książki fantastyczne, z ironicznym poczuciem humoru oraz romansem w męskiej wersji, to ta książka jak najbardziej jest dla Ciebie! Ja osobiście jestem zachwycona! Akcja cały czas nabiera tępa, dużo się dzieje, a Bobby Dolar jest fenomenalny! No, bo… Kto nie lubi, gdy główny bohater jest lekko ironiczny? Nie raz śmiałam się w głos przy tej książce! Jej, dawno nie czytałam aż tak dobrej książki…
Tak, więc bez ogródek wystawiam jej 10/10!

5 lipca 2015

Victoria Aveyard-"Czerwona Królowa" HOT or NOT?

Witajcie!
Właśnie trzymam w rękach bardzo zachwalaną książkę. Mówiąc bardzo, mam na myśli bardzo x100. Aczkolwiek moje uczucia do niej są mieszane… Nie wiem, co mam napisać! To przerażające… Dobra, w takim razie wyjdziemy standardowo od okładki, która jest fenomenalna. Mowa tutaj o „Czerwonej Królowej”- Victorii Aveyard




Okładka jest prosta, nieprzesadzona-uwielbiam takie! W centrum tytuł, na dole cytat oraz logo wydawnictwa, zaś na górze imię oraz nazwisko autorki. Urzekła mnie również korona z któreś ścieka krew. Idealnie odzwierciedla losy głównej bohaterki.

Główną bohaterką jest Mare Molly Barrow, która mieszka w Norcie. Mieszkańcy tego kraju dzielą się na czerwono-krwistych oraz srebrno-krwistych. Pierwsza grupa walczy o przetrwanie, natomiast ludzie, którym w żyłach płynie srebrna krew są uważani za arystokratów, elitę. Jednak Mare jest inna. Przekonuje się o tym na arenie, kiedy spada na barierę. Nie umiera, żyje, czerpie moc. I tutaj pojawiają się problemy. Jakie? Musicie przekonać się sami!


                                             "Powstańmy!
                           Czerwoni niczym świt." 



Książka mi się podobała, nie mogę powiedzieć, że nie, bo zarwałam jedynie noc by ją wciągnąć. W takim razie, dlaczego mam mieszane uczucia? A no, dlatego, że nienawidzę, gdy główna bohaterka ma rozdarcie między dwoma facetami i skacze z kwiatka na kwiatek. Uważam, że fabuła jest świetna, ale co ja poradzę, że nie lubię, gdy główna bohaterka jest wykreowana w taki sposób? NIC. Podoba mi się fabuła, co mi się jeszcze podoba? Na pewno sposób pisania „Victorii Aveyard. Jest on luźny, bardzo dobrze się czyta. Podoba mi się!

Jednak moja końcowa ocena to 8/10, książka była świetna, jednak nie fenomenalna.

3 lipca 2015

Eric-Emmanuel Schmitt-"Oskar i pani Róża"

Cześć, moi mili! 
Dziś (po długiej, długiej, długiej, długiej, długiej przerwie) przychodzę do was z recenzją lektury szkolnej. Niemożliwe, a jednak! Urzekła mnie do cna! Mogę wręcz powiedzieć, że dostałam „kaca książkowego”. Nie mogłam się pozabierać, płakałam całą noc, coś niesamowitego. 
Tak, więc chodzi tutaj o bardzo emocjonalną książkę pt. „Oskar i pani Róża” twórczości Erica-Emmanuela Schmitta. 



Okładka prezentuje się bardzo estetycznie, nie ma niepotrzebnych „zawijasów” czy też innych ozdobników. Zdjęcie wyjaśnia praktycznie wszystko. Chłopiec w zbyt dużych butach? Ale, o co tutaj chodzi? Ja niestety wam tego nie zdradzę, ponieważ, zapewne opiszę połowę fabuły książki. Więc, nie! 

Treść książki jest bardzo poruszająca, chłopiec-Oskar przebywa w szpitalu onkologicznym, choruje na raka. W ostatnich dniach jego życia, wspiera go pani Róża oraz Bóg. Dzięki starszej wolontariuszce, chłopiec pogłębia swoją wiarę, oraz zdobywa nowe doświadczenia. 

„[...] źycie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.”

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, poświęciłam na nią 1, 5h, co mówi, samo przez siebie. Wnosi również wiele wartości do naszego życia, zmienia nasz światopogląd, pokazuje bezsilność rodziców, lekarzy, pacjenta. „Oskar i pani Róża” to bardzo wartościowa książka, cieszę się, że ją przeczytałam.
Bez większych ogródek wystawiam 10/10!  



26 czerwca 2015

Liebster Blog Award

Witajcie Kochani!

Dawno nie dodawałam żadnej recenzji, cóż brak czasu to w zasadzie nie jest żadne wytłumaczenie. Straciłam jakąś wewnętrzną chęć to czytania czegokolwiek. Tak to może się wydarzyć. Nazywam to „Wenowym przerywnikiem”.  Jednakże z opresji wyrwała mnie pani Hanna Greń! Która nominowała mnie do Liebster Blog Award. Naprawdę bardzo Pani dziękuję, to zaszczyt.

Pokrótce wytłumaczę, na czym owy Liebster Blog Award polega. Zasada jest prosta. Gdy Twój blog otrzyma takową nominację, należy odpowiedzieć na 10 pytań, które zadała osoba nominująca. Następnie nominować 10 blogów (najlepiej swoich ulubionych, bądź też tych, które nie są popularne, a mogą się wybić) i zadać 10 pytań. Z tego, co mi wiadomo, nie muszą się bardzo różnić od tych, które zadała wam osoba nominująca. Tak, więc zaczynamy!


Pytania skierowane do mnie:
1. Dlaczego powstał Twój blog?
2. Czy uważasz, że spełnił Twoje oczekiwania?
3. Czy bardziej cenisz "elegancką prostotę", czy też wolisz blogi z dużą ilością grafik i muzyką?
4. Czy negatywne komentarze są dla Ciebie przyczynkiem do zastanowienia się nad publikowaną treścią?
5. Jak reagujesz na hejty? Irytacją, śmiechem, czy lekceważeniem?
6. Czy przeglądasz statystyki w bloggerze?
7. Czy konieczność zamknięcia bloga byłaby dla Ciebie wielkim wyrzeczeniem?
8. Czy nominacja do LBA ma dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie?
9. Czy uważasz, że publikowanie postów nawet wtedy, gdy nie ma się nic o powiedzenia, jest słuszne?
10. Czy założenie, bloga wniosło do Twojego życia jakąś wartość?

1. Dlaczego powstał Twój blog?
Mój blog powstał, po prostu. Od zawsze chciałam założyć bloga z recenzjami. Chciałam się dzielić moimi odczuciami po przeczytaniu książki. Gdy tylko znalazłam wolną chwilę wysmarowałam moją pierwszą recenzję i założyłam bloga.


2. Czy uważasz, że spełnił Twoje oczekiwania?
Tak, uważam, że blog w pełni spełnił moje oczekiwania. Nie liczyłam na masę komentarzy, obserwatorów. Dlatego też się nie zawiodłam. Chciałam żeby wpisy były estetyczne, ciekawe a co chyba jest dla mnie najważniejsze pisane „od serca”.

3. Czy bardziej cenisz "elegancką prostotę", czy też wolisz blogi z dużą ilością grafik i muzyką?
Gdybym miała się nad tym zastanowić, to wolę "elegancką prostotę". Dlaczego? Czasami denerwuje mnie, ten paseczek z muzyką. Nie oceniam tutaj gustów muzycznych, ale gdy już czytam jakąś recenzję, bloga, fanfica, to lubię sobie włączyć „moją muzykę”. Co do wyglądu, lubię przejrzystość, na blogu. Łatwo znaleźć, wejść itd. Tak, zdecydowanie wolę ELEGANCKĄ PROSTOTĘ, poza ładnym wyglądem, mówi nam też nieco o twórcy bloga.

4. Czy negatywne komentarze są dla Ciebie przyczynkiem do zastanowienia się nad publikowaną treścią?
Jeśli negatywny komentarz jest uzasadniony, i chodzi tutaj o treść, jaką wstawiłam, to naturalnie. Czytam tekst jeszcze raz, poprawiam ewentualne błędy i zapisuję. Jeśli natomiast ten negatywny komentarz tyczy się mojej osoby, bo cóż…, Co niektórzy uwielbiają uprzykrzać mi życie i piszą w komentarzu coś na temat mojego wyglądu czy charakteru, zostawiam to. Oczywiście nie neguję tutaj osób, które chcą mi doradzić, pomóc itp., Ale tzw. HEJTAMI się nie przejmuję.

5. Jak reagujesz na hejty? Irytacją, śmiechem, czy lekceważeniem?
Co prawda, już odpowiedziałam na to pytanie, ale odpowiem jeszcze raz. Lekceważę to całkowicie. Mimo, że robi mi się przykro, to raczej się tym nie przejmuję.

6. Czy przeglądasz statystyki w bloggerze?
Zależy, które. Jeśli chodzi o statystyki, które widać od razu po wejściu w przegląd, to tak. Zdarza mi się przyjrzeć statystyce, choć nie przywiązuję do niej dużej wagi.

7. Czy konieczność zamknięcia bloga byłaby dla Ciebie wielkim wyrzeczeniem?
Jeśli przyjdzie czas, blog zostanie zawieszony-jednak nie usunę jego treści. Po prostu nie będę już nic dodawała.

8. Czy nominacja do LBA ma dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie?
Tak! Oczywiście, że ma! I to ogromne! Dzięki temu wiem, że ktoś tutaj zagląda. Moja treść może dotrzeć do większej ilości osób. Jednak przede wszystkim, to zaszczyt dostać nominację.

9. Czy uważasz, że publikowanie postów nawet wtedy, gdy nie ma się nic o powiedzenia, jest słuszne?
Zależy, jaki byłby to post. Jednak uważam, że post powinien odzwierciedlać tematykę bloga. Jeśli wejdziemy w tytuł „KSIĄZKOHOLICZKA” a pierwszy post będzie poświęcony makijażowi? Nie… Uważam, że nie.

10. Czy założenie, bloga wniosło do Twojego życia jakąś wartość?
Tak. Zawsze byłam niesystematyczna, miałam słomiany zapał i po tygodniu każdy mój blog szlag jasny trafiał. Jednak nie teraz.  Dzięki temu blogowi, robię to, co lubię, jestem systematyczna, przede wszystkim nie stawiam sobie dużych wymagań i celów. Nie przeskoczysz przez skrzynię, jeśli nie weźmiesz rozbiegu, prawda?

To już wszystkie odpowiedzi na pytania. Cóż, przy niektórych n a prawdę było ciężko.
Teraz czas na moje nominacje:

1. Czytanie Moja Miłość. 
2.  My Books My Life. 
3.  Read with Nefmi.
4. ksiązkolandia.
5. Ksiązkoholiczka czyta.
6. zwariowana książkoholiczka.
7. Na Tropie.
8. Ksiązkoholiczka na odlocie. 
9. ksiązkoholiczka
10. Ksiązkoholiczka w Sieci. 

Pytania dla zdających: 
1. Czego oczekujesz od dobrej książki?
2. Książka, którą ekscytowałaś/łeś się w dzieciństwie, młodości?
3. Czy jakaś książka na nowo „otworzyła ci oczy” lub zmieniła twój światopogląd?
4. Jak uważasz: czytanie kształci czy ogłupia?
5. Z którym autorem umówiłabyś/łbyś się na kawę?
6. Jaka jest twoja ulubiona pora czytania?
7. Którego pisarza cenisz najbardziej?
8. Słuchasz muzyki podczas czytania? Jeśli tak, jaką wybierasz?
9. Najdziwniejsza przeczytana przez ciebie?
10. Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?

16 maja 2015

Trudi Canavan "Wielki Mistrz"-Czyli noc z potokiem łez!

Witajcie!
Przychodzę dzisiaj do was pełna emocji po ostatniej części trylogii „Czarnego Maga”. Więc UWAGA! Nadszedł czas na recenzję księgi trzeciej czyli „Wielki Mistrz” Autorstwa niezastąpionej Trudi Canavan!
Więc tradycyjnie zaczniemy od okładki.

Jak pewnie dało się już zauważyć… Okładka prawie niczym się nie różni od pozostałych dwóch. Jednak na tej okładce znajduje się postać mężczyzny, a przynajmniej tak myślę-jeśli mój kochany wzrok się nie myli. To tyle odnośnie okładki, dużo prawda?

Przejdźmy zatem do tego co najlepsze, najciekawsze i przepełnione ogromną ilością emocji-treści.
Po pewnym incydencie mentorem głównej bohaterki-Sonei zostaje sam Wielki Mistrz. Jednak za tą jedną osobą kryje się mnóstwo tajemnic. Główna bohaterka nienawidzi go za to co jej zrobił. Pozbawił jej osoby której ufała, a przede wszystkim ograniczył jej życie „towarzyskie” do minimum. Zapewne pomyślicie że to nic, ale jeśli jednak recenzja nakłoni was do przeczytania, będziecie nienawidzić Akkarina tak samo jak główna bohaterka. Dobrze wiem co mówię.  Sonea stara się unikać Wielkiego Mistrza, tak naprawdę do jego rezydencji przychodzi tylko na noc, żeby się wyspać czy też ewentualnie pouczyć. Resztę wolnego czasu spędza w bibliotece. I tam właśnie wszystko się zaczęło. Sonea znalazła mapę. W każdym razie nie był to przypadek. Odkryła więc mapę ukrytych korytarzy w gmachu uniwersytetu, które prowadzą dosłownie wszędzie! No i tutaj pojawiają się kłopoty… Sonea przez przypadek znalazła się w pokoju Akkarina (Wielki Mistrz), gdzie wszystko zaczyna się komplikować. Dziewczyna z czasem poznaje Akkarina, który zaczyna się przed nią otwierać.  Nowicjuszka po emocjonującej opowieści Maga- pełnej bólu, żalu i goryczy nauczy się… A tego wam nie zdradzę! Musicie przeczytać.

Tak jak poprzednie części, tę również czytało się przyjemnie, płynnie a co najważniejsze nie odczuwało się aż 700 stron do przeczytania. Książka cały czas trzyma w napięciu. Nie możesz zasnąć, ponieważ zastanawiasz się co będzie dalej! Wielkie brawa należą się autorce, nigdy aż tak nie ekscytowałam się książką! Pani bibliotekarka się ze mnie śmiała, pół godziny  paplałam jej o tej trylogii. Co mogę tutaj więcej napisać? Kocham!  Jednak, odrobinę się zawiodłam, wylałam potoki łez gdy zmarł mój już potem jeden z ulubionych bohaterów. Więc jeśli jesteś bardzo emocjonalną osobą, na pewno będziesz płakać, może nawet wyć do księżyca tak jak ja. Ostatni rozdział i epilog były wyciskaczami łez… Jednak nie odejmę za to punktów… Już się z tym pogodziłam. Na szczęście.

Tak więc daję 11/10! (to 11 wcale nie jest przypadkowe!)

Czego nauczyła się Sonea?

Czy łączy ją coś Z Akkarinem?

Wielka Inwazja złowrogich magów?

Na to wszystko znajdziecie odpowiedź w trylogii „Czarnego Maga” autorstwa Trudi Canavan!
Pozdrawiam!

27 kwietnia 2015

Trudi Canavan-"Nowicjuszka"~czyli chwile pełne emocji!

Cześć!
Przychodzę do was z recenzją kolejnej części trylogii Trudi Canavan, czyli… .Przyszedł czas na „Nowicjuszkę”!  Tak, ta trylogia na pewno długo zostanie w mojej pamięci.
Nie będę wypowiadała się na temat okładki, ponieważ jest taka sama, a różnica polega na tym, że postać stoi w innej pozycji.




Skupmy się nad treścią.

W kolejnej części, nasza kochana Sonea uczęszcza na uniwersytet. Uczy się tam używania swojej mocy, a przede wszystkim kontrolowania jej.  W nauce uparcie przeszkadza jej rówieśnik- Regin. Napada na nią razem z grupką innych nowicjuszy. Jak myślicie, kto wygrał? Tak, Sonea. Okazało się, że jej moc rozwija się w zawrotnym tempie. Nie zużywa jej dużo, ani się nie męczy. Każdy pewnie pomyślał CZAD! Nie. Niestety, starsi magowie tzw. mistrzowie muszą zablokować jej moc, ponieważ cóż - Przeczytacie to się dowiecie. W każdym razie, jeśli ktoś przeczytał już pierwszą część to na pewno wie, co w nocy zobaczyła Sonea, gdy razem z Cerynim wkradli się na teren Gildii. Z tym wiąże się dość nieprzyjemny wątek, ale nie będę wam go zdradzać. Jeśli jakaś dziewczyna lubi akcję z nutką romansu to ta trylogia jej zdecydowania, dla niej!

Więc, książkę czytało się przyjemnie. Jednak strasznie męczyło mnie pierwsze 100-150 stron. Nic się nie działo, przynajmniej dla mnie.  Myślałam nawet, że porzucę tę część, trylogię. Ale że jestem uparta i pewnego wieczora powiedziałam „O nie, nie! Nie oddasz jej, wręcz przeciwnie-przeczytasz od deski do deski.” I tak się stało, z czego jestem niesamowicie dumna! Akcja tak bardzo się rozwinęła, że nie potrafiłam odłożyć książki na miejsce! Na moje nieszczęście w święta biblioteka była zamknięta, i nie mogłam wypożyczyć trzeciej części. Ale już ją mam i natychmiast zabieram się za czytanie!

Książkę oceniam na 9/10

Ten jeden punkt ujmuję za brak akcji na początku, ale książka jest świetna!
Pozdrawiam!


1 kwietnia 2015

Trudi Canavan- „Gildia Magów”-CZYLI DZIEŃ W MOJEJ NORZE :)

 Cześć!
W końcu przyszedł czas na recenzję, zdecydowanie najlepszej książki, jaką przeczytałam w 2015 roku (albo, jak kto woli trylogii) książka nosi tytuł „Gildia Magów” i jest autorstwa Trudi Canavan.
Zacznijmy od okładki, która prezentuje się tak:




Jak widać przeważa kolor biały, co osobiście dla mnie jest małym utrudnieniem. Ponieważ taka książka szybko się brudzi a ja mam po prostu bzika na punkcie białych książek.  W głównym, centralnym miejscu okładki widać postać w kapturze. Jest to kobieta, przynajmniej, gdy ktoś bliżej się przyjrzy. No i oczywiście na samej górze-tytuł oraz autor. Okładka mimo białego koloru, bardzo mi się podoba. Lubię taki minimalizm. Nigdy nie przyciągały mnie książki z wymyślnymi okładkami, wolę prostotę. Mimo iż widziałam inne wersje okładki, które również mi się podobały, to myślę, że jeżeli miałabym kupić tą książkę dla siebie bądź w prezencie, to wybrałabym tą wersję.

Co do treści to:

Książka opowiada o dziewczynie z tzw. slumsów, jednak Sonea wcale nie jest zwyczajną nastolatką.  Akcja zaczyna się w dniu czystki, kiedy Sonea napotyka grupkę swoich dawnych przyjaciół ze slumsów, typowych rozrabiaków. Ludność ze slumsów zbija się w grupkę, po czym banda przyjaciół głównej bohaterki zaczyna ciskać kamieniami i różnymi innymi proszkami, które zapakowane zostały w paczuszki, w barierę ochronną, którą podtrzymywała magia - a, co za tym idzie byli tam magowie. Każdy kamień odbijał się o barierę, jednak ogromne było zdziwienie Sonei, gdy rzuciła własnym kamieniem. Tak, zgadliście przebił się przez barierę. Przestraszona Sonea zaczyna uciekać, w dalszej ucieczce pomaga jej przyjaciel-Ceryni.


Ta książka zdecydowanie jest fenomenem! Nie potrafię sobie przypomnieć książki, którą przeczytałam równie szybko jak tą. Byłam pod wrażeniem mojej szybkości czytania. Jedno wielkie WOW! Mimo że na początku myślałam, że przecież nie dam rady, bo to aż całe 500 stron, tak, tak ja? Ja nie dam rady? Książkę wręcz pochłonęłam w niecałe pół dnia razem z przerwami.  Nadal nie mogę się po niej otrząsnąć, całe szczęście, że w domu miałam drugą część, bo cóż lekko mówiąc rozniosłoby mnie. Tak… No, więc książkę czyta się lekko i płynnie.  Bardzo podobało mi się to, że książka była pisana z kilku perspektyw, wiedziałam wtedy, co czuje inna postać w danym momencie. Fabuła cały czas trzyma w napięciu, nie są to przede wszystkim flaki z olejem, za co należą się ogromne brawa Trudi. Książkę bez wyrzutów sumienia oceniam na 10/10 i niech każda będzie tak świetna jak ta, a już nigdy nie wyjdę z biblioteki!  

Szablon
Aris Carmen Light
Szabloniarnia w Łatki
Źródła
1 2 3 oraz podziękowania dla Silent One za pomoc