INSTAGRAM

nagłówek

21 grudnia 2014

Kerstin Gier-"Zieleń Szmaragdu"

Witajcie!
Jak już zapewne wiecie zabrałam się za czytanie trylogii czasu Kerstin Gier. Przeczytałam ją już oh oho! Z miesiąc temu. Więc czas na recenzję.  Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o fabule odsyłam was do recenzji części pierwszej <link>



Jak już wiecie najbardziej do zasięgnięcia po tą trylogię zachęciła mnie okładka. No, bo cóż dodać, cóż ująć? Przyciąga oko, prawda? Po zagłębieniu się w jej treść… Cóż z nóg nie powala. Nie spodobała mi się pierwsza część, druga hmm cóż, nie była najgorsza, jednak trzecia była moim zdaniem najlepsza. Działo się w niej bardzo, ale to bardzo dużo rzeczy. Poprzez całe to zamieszanie z przeskokami w czasie, nie raz musiałam wracać do poprzednich stron i kojarzyć, co niektóre fakty. Jednak, jak to się stało, że całą trylogię wręcz połknęłam? A, właśnie Kerstin (dodam tylko, że jest to niemiecka pisarka) pisze bardzo lekkim, młodzieżowym językiem, myślę, że tylko i wyłącznie, dlatego przemknęłam przez tą trylogię w mgnieniu oka. Nie będę pisała już nic więcej. Zapoznajcie się z poprzednimi recenzjami, bo to to jest tak naprawdę marne podsumowanie.



Pozdrawiam!

29 listopada 2014

Kerstin Gier-„Błękit Szafiru"

Dawno, nic nie dodawałam, mimo iż przeczytałam 2 ok, 3 książki (trzecia to "Dziady”, czyli lektura). Więc dzisiaj stwierdziłam "Nie! Muszę w końcu napisać recenzję!", No i jestem:) W pisaniu pomaga mi herbatka oraz przygrywanie skrzypiec, z YouTube jeśli mogę to tak nazwać:) No to zaczynam!



Jako że przeczytałam już pierwszą część trylogii czasu, zabrałam się za dwie pozostałe? Wciągnęły mnie tak, że wieczorem nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Przeczytałam je może w nie całe 6 godzin? No tak, ja i moje poczucie czasu... Ale wróć! Część 2 wciągnęła mnie niemiłosiernie, stwierdziłam nawet, że nie pójdę na obiad, bo muszę skończyć czytać. Mimo tego, że przeczytałam obie jednego dnia, nie wywarły one na mnie większego wrażenia. Oczywiście, działo się więcej, poznajemy kilku nowych bohaterów w tym Xemeriusa, moje ulubieńca:) Jego "teksty" totalnie mnie powalały, pozwólcie, że zacytuję:

"Obaj wyczekiwani z utęsknieniem książęta z bajki tego ranka pozostawili swe konie w stajni i przyjechali metrem - zadeklarował uroczystym tonem Xemerius.- Na ich widok księżniczkom zalśniły oczy i gdy spotkał się ze sobą zmasowany ładunek młodzieńczych hormonów w postaci zakłopotanych całusków na powitanie i kretyńskich uśmiechów, mądry i niezrównanie piękny demon musiał niestety zwymiotować do kosza na śmieci."

Tak, śmiałam się do łez. Dla uściślenia Xemerius to mały gargulec/demon, który zaprzyjaźnił się z Gwenny. Jest bardzo cyniczny, śmiały, złośliwy, przez co nawet bardzo bardzo śmieszny. Razem z moją przyjaciółką stwierdziłyśmy, iż muszę też dopisać do jego charakterystyki zdanie "Sypie sucharami, na prawo i lewo" Tak, to prawda. Myślę, że tylko i wyłącznie dzięki niemu przebrnęłam przez ostatnie dwie części.

W drugiej części, również bardziej poznajemy Gideona, który jak się okazuje nie jest "aroganckim dupkiem" tylko może nawet czułym facetem. Powiem nawet, że go polubiłam, choć momentami cóż...Nie wiedziałam, co myśleć o jego zachowaniu.

Oczywiście dowiadujemy się, co nie, co o rodzinie Gwenny, jej przyjaciółce oraz jak już wspominałam, poznajemy wiele nowych, barwnych postaci. Jedną z nich już wymieniłam, drugą jest brat Gideona Raphael (czy jak to się tam pisze, ja po prostu stwierdziłam, że będę go nazywała "Rafałkiem”, ponieważ mam trudności z pisaniem zagranicznych imion). Raphael, jest młodszym bratem Gideona. Jeśli chodzi o jego charakter to jest prawie totalnym przeciwieństwem swojego starszego brata. Szybko nawiązuje nowe kontakty, oczywiście jest niesamowicie przystojny, mieszka ze swoją mamą i ojczymem w willi (o jaa taki słeg). Jest bardzo pozytywną postacią. Nie mogę uwierzyć, że aż tak się rozpisałam, ale to może, a raczej tylko i wyłącznie dzięki Raphaelowi i Xsemeriusowi:)

Tak, więc bez owijania w bawełnę, druga część nie zwaliła mnie z nóg. Oczywiście jak każda dziewczyna lubię nutę romantyzmu, ale tam było go aż za wiele wywołało to u mnie reakcję"rzygogenną”, ale oprócz tego myślę, że wszystko było, w jak najlepszym porządku. Autorka pisze bardzo lekko, przez co książkę czyta się "jak po maśle". Drugiej części pt"Błękit szafiru" przyznaję 8/10 punktów! Chyba wiecie, dlaczego hmm???

29 października 2014

Sarah J. Maas „Szklany Tron”


 

Dziś na moim celowniku pojawiła się książka pt. „Szklany Tron” autorstwa Sarah J. Maas. Ta książka pochłonęła mnie równie mocno jak „Czerwień Rubinu” jednak 10 razy bardziej! Czytając tę książkę nie miałam pojęcia o upływie czasu, otaczającym mnie świecie. Żyłam jedynie książką i jej genialną fabułą! Przeżyłam wiele wspaniałych przygód z różnymi książkami, jednak ta na swój sposób była wyjątkowa. Nie potrafiłam oderwać się od lektury, przez co czytałam do 3 czasami 4 rano, co rano odbijało się na moim wyglądzie a w szkole na ocenach. Nie jest mi z tego powodu żal, nie ogarnia mnie przykrość, przeżyłam niesamowitą przygodę, i jestem szczęśliwa.



  No, więc przejdźmy do konkretów: Oczywiście nie mogłam nie polubić głównej bohaterki Celaeny Sardothien (oczywiście imię niemożliwe do przeczytania). Celaena jest znana, jako zabójczyni Adarlanu, świetnie wyszkolona nawet nie zauważyłbyś, że cię zabiła! Jednakże w wieku 16 lat (o ile dobrze to wszystko obliczyłam) została skazana na pracę w kopalni soli w Endovier. Jej pobyt trwał tam cały rok, nikt się oczywiście nie spodziewał, że tyle wytrzyma. Przeciętny robotnik ginął w ciągu dwóch miesięcy, o ile nie prędzej. Celaena podjęła próbę ucieczki, zabiła przy tym wielu strażników, jednak nie udało jej się zbiec. Jej „wybawcą” okazał się książę Dorian, następna tronu. Została wybrana, jako jego reprezentantka w turnieju królewskim na miano Królewskiego Obrońcy. W zamian za 4 lata służby, będzie wolna. Brzmi świetnie prawda? Celaena jest bardzo bezpośrednią osobą, co widać już w pierwszej rozmowie z Chaolem Westfall’em (dowódca straży, przyjaciel Doriana), posiada jeszcze wiele pozytywnych cech jak: figlarność, spryt czy determinacja.

  Uważam, że książka jest godna uwagi, za jej fabułę, lekkość pióra i ogrom innych zalet daję 9/10 :) 

26 października 2014

Kerstin Gier-„Czerwień Rubinu”


Na pierwszy ogień postanowiłam wystawić pierwszy tom tzw. Trylogii Czasu Kerstin Gier, pt. „Czerwień Rubinu”. Główną bohaterką książki jest szesnastoletnia Gwendolyn Shepherd, która z pozoru wydaje się być normalną nastolatką. Chodzi do szkoły, ma przyjaciółkę, ogląda filmy. Jednak w jej rodzinie w linii żeńskiej przekazywany jest gen podróży w czasie, który rzekomo posiada jej kuzynka Charlotta. Od najmłodszych lat Charlotta uczyła się szermierki, łaciny, oraz kilku innych dość zwariowanych rzeczy dla Gwenny.  Jednakże w jednej chwili życie Gwendolyn i Charlotty stanęłęło na głowie.



Bez bicia, przyznaje się, iż sięgnęłam po książkę tylko i wyłącznie ze względu na okładkę. Jednakże treść całkowicie mnie wciągnęła, powiem jeszcze lepiej-wessała. Kerstin Gier nie tylko pisze tzw. językiem nastolatków, ale również ma bardzo lekkie pióro, co w moim przypadku nie często się zdarza. Całą książkę czytało się bardzo miło i szybko, choć akcja rozwijała się stopniowo. Jednakże jest to dopiero pierwszy tom, więc przez mniej więcej połowę książki było wprowadzenie do historii rodziny Gwendolyn, oraz genu podróży w czasie. Co nie zmienia faktu, że z kolejnym rozdziałem chciałam więcej i więcej, tajemnica wisi w powietrzu a ja mam przed sobą jeszcze dwa tomy?!

Całą książkę oceniam bardzo pozytywnie przyznaję jej 8/10 punktów, dwa punkty odjęłam ze względu na obszerne opisy ‘genu podróży w czasie’.

Pozdrawiam!
Madzixx. 

Zwariowana książkoholiczka!

Hej!
Więc na wstępnie opowiem wam troszkę o mojej nietypowej osobie :)
Jestem osobą otwartą na nowe znajomości, jednakże odrobinę nieśmiałą.
Zwariowaną, a za razem rozważną.
Odważną, jednak czasami strachliwą.
Miłą, a jednak wredną (tylko wtedy gdy ktoś naciśnie mi na odcisk :) )
Dzielącą się wszystkim, ze wszystkimi, a jednak bardzo zamkniętą w sobie.
Głupią, jednocześnie potrafiącą zabłysnąć.
Uśmiechniętą, a jednak tak często dławiącą się łzami.
Tak więc, mam wiele obliczy :) Jestem jedną wielką tykającą bombą, nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnę.
Mam nadzieję że się zaprzyjaźnimy! :)
Madzixx.

Szablon
Aris Carmen Light
Szabloniarnia w Łatki
Źródła
1 2 3 oraz podziękowania dla Silent One za pomoc